Ratunku! Moje dziecko nie chce chodzić na angielski!

Tym bardziej w trakcie intensywnego rozwoju dziecka zanim osiągnie ono dojrzałość. Temu rozwojowi towarzyszą naprzemienne okresy harmonii, współpracy, równowagi oraz okresy trudniejsze (bunt, nierównowaga, opór).

 

Jeśli Twoje dziecko ZAWSZE idzie na angielski i wszystkie inne zajęcia dodatkowe z podskokami i uśmiechem na twarzy – jesteś rodzicem szczęściarzem!

 

To jak wygrana w totka. Choć najprawdopodobniej jest tak, że okres dysharmonii, braku współpracy i oporu jest jeszcze przed Wami…

 

Więc zostań tu z Nami! Przejdźmy to RAZEM, ponieważ warto się na taką wysoce prawdopodobną ewentualność przygotować.

 

W duchu Pozytywnej Dyscypliny, bo edukacja nie ma racji bytu bez zachęty, doceniania i akceptacji. Radości z procesu uczenia się nie wymusisz nagrodą, nie wygenerujesz jej karą. Kluczową rolę odgrywa w tworzeniu edukacji opartej na radości jest skuteczna komunikacja, wzajemny szacunek, a więc bezwzględna życzliwość wobec drugiej osoby i JEDNOCZESNA stanowczość wobec zasad i granic.

 

Mocno zachęcamy do dialogu na płaszczyźnie szkoła – rodzic. Pamiętajcie, że zależy nam na tym samym – dobru Twojego dziecka i jego rozwoju językowym. Im wcześniej zasygnalizujesz drogi Rodzicu zaobserwowany problem, tym szybciej będziemy mogli skutecznie zadziałać – WSPÓLNIE – nie rezygnując z rozwoju językowego Twojego dziecka.

Rodzicu,

jeśli widzisz skrzywioną minę, gdy tylko wspominasz o wyjściu na zajęcia i różnorodne wymówki, żeby nie pójść na angielski, wbrew pozorom nie jest to mocno alarmujące i bardzo nietypowe. Szczególnie jeśli nie ma charakteru permanentnego tj. zadziewa się od czasu do czasu.

 

Warto przeczekać ten trudniejszy okres. Zapewne wkrótce problem niechęci do wychodzenia zniknie. Jeśli dziecko wychodzi z zajęć jakby nigdy nic i bez oznak niezadowolenia, poczucia krzywdy i niechęci, to dobry znak. Znak, że wszystko jest w normie a opór przedzajęciowy jest swoistym wyrażeniem często występującego niechcemisiejstwa, które dotyka zarówno dzieci, jak i nas dorosłych.

 

Podobnie jest z chodzeniem na treningi u dorosłych. Tylko, że my dorośli posiadamy umiejętność patrzenia ponad TU I TERAZ, nasze myślenie logiczne i racjonalne jest w pełni wykształcone, więc jesteśmy w stanie sobie wytłumaczyć i siebie samego zmotywować.

Mózg małego dziecka tak nie funkcjonuje. Wielokrotnie podkreślamy, jak ważna w procesie uczenia się jest RADOŚĆ.

Czyż naszym rodzicielskim marzeniem nie jest, by nasze pociechy czerpały radość z uczenia się, ze zdobywania nowych kompetencji i z radością, uśmiechem na twarzy i w podskokach uczęszczały na wszelkie zajęcia? No jest to oczywiste, nieprawdaż?

Tak samo, jak oczywiste jest, że RADOŚĆ to nie stan permanentny. Zdecydowanie jest to nasz cel, ale jednocześnie potrzebujemy świadomości i wyrozumiałości dla momentów, w których radość robi sobie przerwę i daje przestrzeń innym emocjom np. smutek, złość, czy lęk. Naprzemienność emocji jest w życiu po prostu nieunikniona.

Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.